Żurawina do mięs i serów – dżem z żurawiny

Ostatnio podczas spotkania ze znajomymi stoczyliśmy przemiłą rozmowę o gotowaniu. Jednym z tematów były dodatki do dań. Chutney’e, dżemy, frużeliny i sosy to według mnie najczęściej kupowane gotowe produkty (nie znalazłam badań na ten temat, ale z doświadczenia i obserwacji lodówek znajomych stwierdzam, że te gotowizny znajdują się w każdej z nich). Myślę, że ma nic prostszego niż przygotowanie domowej i pysznej żurawiny do mięs. Moi rozmówcy zdziwili się, a ja opowiedziałam im jak przygotowałam ją dosłownie w 15 minut, kilka dni temu. Wszyscy byli zachwyceni i podjęli temat. Każdy ambitnie stwierdził, że samodzielnie zrobi wspomniany dżem. Ciekawe jak sobie poradzą. Aby zachęcić ich do dotrzymania słowa, dodaję swój niezastąpiony przepis. Wypróbuj go i Ty, tym bardziej, że żurawina właśnie teraz jest na targowym widelcu. Mam nadzieję, że ten przepis przysporzy Ci sporo frajdy, zachwycając domowników i gości (wszakże warto pochwalić się swoją twórczością) kosztujących go z domową pieczenią czy serem pleśniowym i orzechami, w chłodny, zimowy świąteczny wieczór.

dżem z żurawiny

Mam pewien sprawdzony i skuteczny trik dotyczący gorzkich i cierpkich owoców: zamróź je przed przygotowaniem dżemu. Kup porcję żurawiny, umyj, osusz i przesyp do woreczka. Wstaw na noc do lodówki i podążaj za kolejnymi wskazówkami. Przemrożona żurawina jest smaczniejsza i mniej cierpka (kiedyś wykorzystywano do tego naturalne nocne przymrozki :)). Czary. Aha. Żurawina ma sporo naturalnej pektyny, tak więc dżem szybko robi się bardzo gęsty dlatego może posłużyć jako baza do innych przetworów. Możesz wymieszać go np. z tartymi jabłkami lub dodać do dżemu paczkę mrożonych, drylowanych wiśni. Kolejna ważna rzecz. Z kilograma żurawiny wyjdzie Ci najwyżej 4-5 małych słoiczków, to produkt, który ma sporo wody, a woda jak to woda, odparowuje podczas gotowania. Możesz również zapytać dlaczego używam brązowego, a nie rafinowanego białego cukru. Cukier brązowy jest odrobinę zdrowszy (choć widziałam badania, że to mit, więc mam mieszane uczucia do cukru w ogóle, ale w przetworach nie sposób się bez niego obejść), ale też bardziej aromatyczny niż biały, co pozwala zredukować listę składników dżemu do minimum.

zurawina do mięs

Składniki:

1 kg świeżej żurawiny
400 g brązowego cukru
ewentualnie 2-3 łyżki cherry lub whisky

Przygotowanie:

Żurawinę oczyść, umyj i osusz papierowym ręcznikiem. Przesyp do woreczka i zmróź (noc w zamrażarce wystarczy). Dzięki temu trikowi będzie mniej cierpka w smaku.

Cukier wsyp na patelnię. Wlej do niego 100 ml wody i stop na ciągnący karmel.

Gdy będzie płynny wsyp kuleczki żurawiny, przykryj i gotuj 10 minut, następnie dodaj ewentualny alkohol i zdejmij pokrywkę, aby z garnka odparował zbędny płyn. Duś kolejne kilka minut, aż dżem osiągnie odpowiednią gęstość.

Gorący przekładaj go do wyparzonych, czystych słoików. Zakręcaj je i odstaw do wystudzenia do góry dnem. Tak przygotowane słoiki wytrzymają do przyszłego roku.

Makaron ze szpinakiem w sosie serowym

Ho, ho, ho! Chciałoby się zawołać zerkając za okno. Zima nadchodzi wielkimi krokami, a Mikołaj chyba już czai się u wlotu do komina. Jednak wraz z nadchodzącą zimą nie musisz zapominać o dobrej. lekkiej kuchni. Świeży szpinak, dobry makaron i tarty parmezan znajdziesz w sklepach przez cały. Dlatego dziś proponuję Ci ten przepis. Osobiście bardzo lubię jeść makaron. To mit, że makaron tuczy (wszystko co zjadasz w nadmiarze odbija się w obwodzie twojej talii, sam makaron nie ma tu nic do rzeczy, czepiałabym się raczej deseru, który jesz tuż po nim). Porcja ugotowanego al dente makaronu ma ok. 200 kcal i niższy indeks glikemiczny niż ten rozgotowany (wg różnych źródeł to od 45-55, gdy ten rozgotowany może mieć ponad połowę więcej). Co to oznacza? Po pierwsze jedząc prawidłowo ugotowany makaron dłużej czujesz się najedzony/a i nie jesteś narażony/a na napady głodu.

makaron ze szpinakiem i sosem z sera pleśniowego

Po drugie, siłą rzeczy, technicznie spędzasz nad talerzem więcej czasu, a Twój mózg ma szansę odebrać bodziec sytości, dzięki temu zjesz mniej niż mógłbyś, jedząc „papkę”. Może brzmi to zbyt naukowo, dlatego jeśli jesteś humanistą zapamiętaj jedynie to, że krótko gotowany makaron jest smaczniejszy, bardziej jędrny i apetyczny i lepiej łączy się z sosami. Ja gotuję go ok. 8 minut, przy czym to absolutne maksimum, które tyczy się grubych makaronów (świderki, penne, spaghetti etc) z pszenicy durum (innych w ogóle nie tykam). Mąka z pszenicy durum jest grubiej mielona niż np. mąka tortowa, można powiedzieć, że przypomina żółtawą kaszkę. Ma więcej składników odżywczych i zdecydowanie lepiej się trawi. Dlatego czytaj opakowania (poświęcisz temu chwilę podczas jednej wizyty w sklepie, a później sięgaj już po swojego pewniaka).

Tyle o makaronie, teraz możemy zająć się sosem. Makaron i sos. Rzadko można spotkać  tak dopasowany duety – razem błyszczą niczym Angelina Jolie i Brad Pitt (przykład, który do niedawna odpowiadałby naszemu duetowi wprost idealnie) na czerwonym dywanie. Omówiłam, już krótko makaron, teraz przejdźmy do tematu sosów. Dobry sos powinien składać się z kilku składników (powie wam to każdy włoski król makaronu). Przyznam, że całkiem niedawno zrozumiałam tę prostą regułę – w kuchni minimalizm to podstawa, a kluczową rolę powinna odgrywać wysoka jakość składników. (Najbardziej wytrwali fani bloga na pewno zauważyli, że wcześniej uwielbiałam faszerować swoje dania całą masą dodatków, babciną metodą zw. „czyszczeniem szafek”:)). Wybieraj sprawdzone i świeże sztuki, korzystaj też z przecen, które pozwolą ci spróbować nowych produktów bez nadwyrężania Twojego budżetu.

makaron ze szpinakiem w sosie z sera plesniowego 2

Moje danie to pyszny makaron Malma (penne ze 100% pszenicy durum) z kremowym sosem na bazie mleka migdałowego (możesz użyć śmietanki kremówki, jeśli nie ma go w twoim sklepie, ja lubię mleko migdałowe bo jest lekkie dla brzucha), świeżego szpinaku, czosnku, sera lazur (jeśli chcesz użyj lepszej, ale i droższej gorgonzoli) doprawionych pikantną nutą pieprzu i listkami bazylii. Absolutny majstersztyk w swojej prostocie, który cudownie otula podniebienie wszechogarniającą kremowością, pożądaną szczególnie w tak chłodne dni. Co mogę powiedzieć o samej marce Malma? Lubię te makarony, używam ich od jakiegoś czasu (najpierw musiałam je solidnie przetestować, aby wypowiedzieć się jakkolwiek w ich temacie) i uważam, że to jedne z lepszych dostępnych w tym przedziale cenowym (koszt paczki to maksymalnie 5-6 zł). Właściwie smakują mi najlepiej, ale chyba nie jadłam jeszcze wszystkich rodzajów past dostępnych na rynku, stąd ta zachowawczość. Makarony Malma gotują się szybko, zachowują początkowy kształt i mają piękny kolor. Czegóż chcieć więcej? Ja zajadam swoją porcję.

makaron ze szpinakiem w sosie serowym malma

Składniki:

  • 250 g makaronu penne
  • 1 łyżka oliwy
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 szklanka mleka migdałowego niesłodzonego
  • 250 g świeżego szpinaku (opakowanie)
  • 125 g sera lazur/gorgonzola (opakowanie)
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
  • parmezan i bazylia do dekoracji

Przygotowanie:

Zagotuj wodę na makaron. Posól ją i wrzuć pastę. Gotuj 5 minut.

W międzyczasie posiekaj czosnek i wrzuć go go dużego garnka z rozgrzaną oliwą (oblicz to tak, aby zmieścił się tu cały makaron z sosem). Przesmaż minutę i dodaj szpinak. Duś go 3-4 minuty, po czym wlej mleko i dodaj pocięty lub pokruszony ser (ja prawie zawsze robię to rękoma :))

Przykry sos i poczekaj aż ser się rozpuści, potrwa to może 4-5 minut. Do sosu (mleka będzie sporo) dodaj półtwardy makaron i duś razem 3-4 minut, aż makaron wchłonie sos. Dopraw danie i podawaj udekorowane wedle uznania – parmezanem i bazylią lub np. natką pietruszki.

Słodki sos chilli – sos Truskawkowy z chilli

Dziś uwinę się naprawdę szybko. Ekspresowy przepis na świetny dip, który możesz podać jako dodatek do mięs, serów, sajgonek czy nawet warzyw pokrojonych w słupki. Domowy sos chilli może być smaczniejszy niż ten ze sklepowej półki.

Wystarczy, że wymieszasz, najlepiej domowy, dżem truskawkowy z keczupem (wybierz taki, który ma w składzie sporo pomidorów a dodatkami do nich są jedynie ocet, cukier, i przyprawy – świetny jest keczup z Madero z Biedronki), dodasz odrobinę płatków suszonego chilli lub kilka kropli tabasco i Twój domowy chilli sos jest gotowy. Przelej go do buteleczki i przechowuj w lodówce nawet 2-3 tygodnie.

Składniki:

4 łyżki dżemu truskawkowego

4 łyżki keczupu pomidorowego

1/2 łyżeczki płatków suszonego chilli

kilka kropli tabasco

Przygotowanie:

Wymieszaj wszystkie składniki. Sos będzie lepszy jeśli przygotujesz go 30 minut przed podaniem i schłodzisz wcześniej w lodówce.

Krem z pomidorów i mięsne KULKI MOCY

Eh, ta szarość za oknem. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że to zupełnie nie mój kolor. Wolę pomarańczowo-różowe niebo pod koniec sierpnia, soczystą ciemną zieleń krzewów i złocisty odcień dojrzałych, okrąglutkich jabłek na drzewach w parku… Jednak te widoki zobaczymy dopiero za rok, a upragnione kolory możemy wyczarować w naszej kuchni. Mało tego, wcale nie będzie nam do tego potrzebna magiczna różdżka. Wystarczy solidna porcja apetycznych i pachnących pomidorów zamkniętych w słoiku z karminową pomidorową pasattą.

Moja rozgrzewająca zupa powstała na bulionie warzywnym więc spokojnie możesz ją podać weganom. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale świetną bazą dla zup jest mocno skarmelizowana cebula z czosnkiem. Te dwa niepozorne warzywa dodadzą smaku rosołowi, kremom z warzyw, żurkowi czy ogórkowej. Jeśli zaczynasz swoją przygodę z gotowaniem możesz też używać takiej bazy do sosów pieczeniowych (tak, zapomnij o tych w torebkach). Wystarczy, że do sok, który gromadzi się w blaszce podczas duszenia czy pieczenia mięs, zmiksujesz z taką cebulką. Podaj go do „pieczystego” a jeśli ci trochę zostanie po prostu przelej resztę do woreczka strunowego i zamroź, będzie na później.

O tak :)

Zupełnie „nie-wegańskim” dodatkiem są mięsne kulki mocy. My jadamy mięso i przyznam, że całkiem je lubimy. Kulki przygotowałam z mielonej wieprzowej łopatki i wołowiny. Jeśli masz pod ręką inne mięso: np. jagnięcinę, spokojnie możesz jej użyć, w tym wypadku dodaj jeszcze garstkę listków mięty – kulki będą jeszcze smaczniejsze. Tak przygotowane, pieczone mięso, jest wspaniałym źródłem białka, a świeże zioła i przyprawy wspomogą wasze trawienie (domniemam, że podzielisz się kulkami z innymi:). Warto wspomnieć, że w tym przepisie celowo użyłam sporo, szczególnie ważnych o tej porze roku czosnku i imbiru, które wzmacniają odporność. Także, łyżki w dłoń, robimy i zajadamy! Tym bardziej, że to danie jest banalnie proste do wykonania.

Składniki:4-5 porcji

Krem z pomidorów:

  • 4 puszki pomidorów pelatti, bez skórki
  • 0,5l esencjonalnego bulionu z włoszczyzny*
  • 3 cebule
  • 3 łyżki oliwy
  • 4-5 ząbków czosnku
  • 5-6 daktyli (lub cukier do smaku)
  • 2-3 łyżki sosu Worcester
  • sól, pieprz

Mięsne Kulki Mocy >bez tłuszczu<

  • 500 g mielonego mięsa z łopatki i wołowiny (pół na pół)
  • 2 łyżeczki siekanego imbiru
  • 1 czerwona cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 żółtko
  • garść świeżej bazylii
  • garść świeżego szpinaku**
  • po 1/2 łyżeczki soli i pieprzu
  • 3 łyżki sosu sojowego

*Jak go przygotować?: Obierz pęczek włoszczyzny (650 g), pokrój i włóż do zimnej wody (2l). Dodaj ziele angielskie, liść laurowy, korę cynamonu i ziarna pieprzu. Gotuj 1,5 godziny, na wolnym ogniu, aż połowa bulionu odparuje. Część zużyj do zupy kremu, resztę przelej do woreczka lub foremek na lód i zamróź.

**nie jest konieczny, dodaję go bo ma sporo żelaza i magnezu

Przygotowanie:

Krem: Cebulę i czosnek posiekaj. W garnku rozgrzej oliwę i wrzuć do niego cebulę. Posól ją, wtedy szybciej zmięknie. Smaż cebulę, aż się przyrumieni i będzie złoto-brązowa. Wtedy wlej bulion i pomidory. Dodaj resztę składników i gotuj zupę 15 minut, koniecznie pod przykryciem, bo pomidorowe smakołyki są ciekawe świata i za wszelką cenę będą chciały zwiedzić Twoją kuchnię. Zmiksuj gotowy krem i dopraw go, jeśli trzeba. Aha ! Taką zupę możesz zawekować na później :)

Kulki mocy: Zacznij je przygotowywać jeszcze przed zupą kremem. Cebulę, czosnek, obrany imbir, szpinak i bazylię zmiksuj w blenderze z przykrywką (banalnie proste, prawda?). Jeśli nie masz blendera posiekaj wszystko dość drobno. Wymieszaj warzywa z mięsem, przyprawami (sosem, solą, pieprzem) i żółtkiem. Dokładnie – rękoma. Możesz dolać do masy 2-3 łyżki wody, wtedy na pewno dobrze się sklei. Formuj zmoczonymi dłońmi małe kuleczki i układaj je na papierze lub folii do pieczenia (z folii są bardziej chrupiące, ale mogą się do niej przyklejać, więc sam/a zdecyduj co jest lepsze. Jeśli masz w domu jeden z tych produktów sprawa, paradoksalnie, jest łatwiejsza). Piecz kulki 30 minut w 180 stopniach, aż będą złote i pachnące.

Możesz podawać je też solo z sosami – Kremowym Curry czy Truskawkowym Chilli – oba przepisy jutro!

Zdrowa szarlotka bez cukru, wegańska i bezglutenu + TRIKI

Moi mili! Dzień dobry. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie było mnie całe wieki. Niestety tak to już w życiu bywa, że człowiek robi się zajęty i przedkłada sprawy firmowe, korporacyjne i zawodowe ponad pasję i kontakt z kulturą gastronomiczną. Jakby to nie brzmiało myślę, że należy się Wam kilka słów wyjaśnienia dlaczego właściwie nie dodałam nic na bloga przez ostatnie trzy miesiące. Jak już wspomniałam, byłam dość zajętą Anną. Sporo pracowałam redakcyjnie, a we wrześniu w ogóle nie było mnie w kraju (ot pracowałam, za słoneczną granicą, bez wolnej chwili na fotografowanie i dodawanie wpisów). Obecnie odrobinę zwolniłam. Więcej pracuję stacjonarnie, w Warszawie, więcej obserwuję i fotografuję, a nawet zaczęłam studia. Takie to ci. Podobno nawet schudłam i zmieniłam kolor włosów. To tyle jeśli chodzi o wyjaśnienia, mam nadzieję, że na ten moment jesteście usatysfakcjonowani.

Dziś chciałabym pokazać Wam mój przepis na zdrową szarlotkę. Przyznaję, że z przepisem tym, który powstał spontanicznie w sobotę, ubiegłego już tygodnia. wiąże się pewna zabawna anegdota, a właściwie krótka opowiastka. Na wizytę moich przyjaciół chciałam przygotować coś „super zdrowego”. Mąż przyjaciółki jest na diecie, schudł już kilka kilogramów (nie powiem, widać różnicę, może młodym Adonisem nie jest, ale na pewno takim, który zwraca na siebie uwagę) i nie zamierza się poddawać. Jak zapewne podejrzewacie na wszelkich dietach ogranicza się niezdrowe, proste węglowodany, tak więc i ja przygotowałam ucztę dla prawdziwego drapieżnika-mięsożercy: pieczoną łopatkę z suszonymi pomidorami, mięsne kulki mocy, zielone sałaty etc. a na deser miała być wspomniana super zdrowa szarlotka. Niestety okazało się, że delikwent tknąć jej nie może, a pozostali goście zawiedzeni byli, że jest pozbawiona białej mąki i cukru. Ale co ciekawe mój ukochany stwierdził, że jemu nawet smakuje, choć miłośnikiem ciast nie jest.Może myślicie, że cały trud poszedł na marne? Otóż nie. W sumie miałam śniadanie na kilka dni, wszakże taka szarlotka to sam błonnik, białko i witaminy, a i ci co zjedli zadowoleni byli. Także jeśli jesteście wielbicielami zdrowych i smacznych łakoci bardzo polecam Wam ten przepis. Dziś z poranną mleczną kawą ostatni kawałek tego ciasta był wręcz niesamowity!

Aha co najważniejsze. Ciasto możecie przygotować z mąki bezglutenowej i wersji wegańskiej, bo i taką dla was opracowałam. No, takie słodycze to ja lubię.

Składniki:

Pasta z daktyli:

300 g daktyli
1 szklanka wrzątku

Ciasto:
2 szklanki mąki razowej typ 1850 bezglutenowej
1 szklanka drobnych płatków jaglanych
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki pasty z daktyli (do smaku)
1/2 op. przyprawy do piernika
laska wanilii
4 żółtka / w wersji wegańskiej 150 g tofu
200 g masła lub oleju kokosowego

Jabłka:

1,5 kg jabłek, np. champion lub jonagored
1/2 op. przyprawy do piernika
4 łyżki pasty z daktyli (do smaku)
sok z 1 cytryny

Przygotowanie:

Pasta z daktyli: Daktyle zalej wrzątkiem i odstaw, aż zmiękną. Zlej 3/4 wody (możesz ją wykorzystać do posłodzenia herbaty, naleśników etc – w końcu to naturalny i zdrowy słodzik), a resztę wraz z daktylami przełóż do zamykanego blendera (pasta chlapie podczas miksowania) i zmiksuj na gładką pastę. Odstaw.

Ciasto: Mąkę, 2/3 płatków, przyprawę i proszek. Wymieszaj palcami. Dodaj masło/olej, żółtka/tofu, pastę z daktyli i ziarna wydrążone z laski wanilii (sama laska przyda się do duszenia jabłek) po czym wyrób szybko wyrób ciasto. Gotowe owiń szczelnie folią lub włóż do zamykanego pojemnika (tak jest chyba bardziej ekologicznie) i chłódź przez 30-40 minut.

W tym czasie zabierz się za przygotowanie jabłek.

Jabłka: Cytrynę sparz. Zetrzyj z niej skórkę, a później zroluj, dociskając na desce, przekrój na pół i wyciśnij sok. Skórkę i sok przełóż do tej samej miseczki. Dorodne jabłka umyj i obierz, po czym pokrój je w ćwiartki, a następnie wydrąż pestki i potnij wzdłuż na plastry. Do rondelka wsyp jabłka, dodaj sok ze skórką, pastę z daktyli, przyprawę i laskę wanilii. Duś mieszając 5-10 minut, aż jabłka zmiękną. Odstaw.

Wyjmij ciasto z lodówki. Formę (25 cm tortownica) wysmaruj masłem/olejem i wyłóż papierem do pieczenia. Na jej dnie wyłóż połowę ciasta (no może się okazać, że na dno pójdzie więcej niż połowa wyrobu) i posyp ją resztą płatków jaglanych (ten wypasiony trik zapobiegnie zakalcowi – płatki wchłoną sok jabłkowy). Następnie wyłóż cedzakiem jeszcze gorące jabłka – wyjmij laskę wanilii – i przykryj je drugą warstwą ciasta – ja rwałam je palcami.

Piecz 45-50 minut w 180 stopniach, góra dół, termoobieg 170.

Podawaj na gorąco lub jak ci w duszy gra, możesz nawet posypać ją cukrem puderm z wanilią :)

Smacznego!