Kruche ciasteczka pierniczki

Przepis na te ciasteczka powstał spontanicznie. Wymyśliliśmy, że będziemy już dziś ubierać choinkę i postanowiliśmy upiec na nią słodkie chrupiące szybkie pierniczki. Wszystko czego nam trzeba do ustrajania choinki. Upiekliśmy ciasteczka, ale koniec końców skończyło się na ozdabianiu choinek wyciętych z papieru. Jak by tego nie nazwać ubieranie choinki uważam za odbyte. Wiszą sobie takie na naszej lodówce.

Ciasteczka, słodkie i bardzo kruche. Dodałam do nich sporo zdrowych rzeczy: razowej mąki, mielonej łuski gryczanej wspaniałe źródło błonnika) oraz odrobinę cukru. Pierniczki możecie upiec już dziś i przechowywać do momentu ich dekorowania na Mikołajki! Co więcej zdradzę Ci sekret, dzieciaki bardzo je lubią. Ale z racji tego, że są uroczo kruchutkie okruszki wskazują łatwo, kto wszamał swoje ciasteczka a kto nie…. :)

pierniczki

Składniki:
na 40 ciastek:

2 szklanki mąki żytniej
2 szklanki mąki tortowej
200 g margaryny/masła/oleju kokosowego
1/2 szklanki łuski gryczanej (lub mielonego siemienia lnianego)
1 szklanka cukru brązowego
1 jajko
150 g serka waniliowego
30 g przyprawy do piernika
1/3 łyżeczki mielonych goździków
2 łyżeczki mielonego cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody

Przygotowanie:

Mąkę wymieszać z cukrem, przyprawami, proszkiem i sodą.

Dodać do niej zimny posiekany tłuszcz.

Zacząć zarabiać ciasto. Wbić jajo i zacząć dodawać serek.

Szybko wyrobić ciasto, do połączenia się składników.

Schładzać w zamrażarce przez 30 minut.

Po tym czasie blat oprószyć mąką. Wałkować ciasto na grubość 4-5 mm i wykrawać ciasteczka o średnicy 5-6 cm, szklanką lub wykrawaczami. Szybko przekładać ciasteczka na blachę z papierem do pieczenia i piec w 180 stopniach 20-25 minut. Aż się zrumienią.

Gotowe ciasteczka studzić na kratce, po czym można je lukrować i wieszać na choince.

TRIK:

Jeśli chcesz wytnij w ciasteczkach przed pieczeniem, patyczkiem lub wykałaczką dziurki na sznureczki na choinkę!

Tarta czekoladowa bez pieczenia

Temat ciast bez pieczenia jest tematem, którego nie można wyczerpać. Myślę, że tym bardziej warto przygotowywać dania łatwe jeśli smakują identycznie jak te długo wypiekane. Ta czekoladowa tarta z kremem z kremowego serka (wybierz tłusty, trzykrotnie mielony, lub odtłuszczony ale zagęszczony – kremowy bez serwatki) łączy w sobie moje dwa ulubione ciasta: czekoladowe i sernik. Oczywiście to, że przygotowuje się ją w 20 minut dodatkowo przemawia za tym, że musisz ją zrobić nawet dziś. Ciasto bez pieczenia, kłopotliwego sprzątania o niesamowitym, aksamitnym smaku.

tarta_czekoladowa

Składniki:
forma o średnicy 20 cm:

100 g herbatników lub ciasteczek zbożowych
50 g masła
2 łyżki kakao
300 g kremowego twarogu sernikowego
3 łyżki cukru z wanilią
150 g czekolady mlecznej

tarta_czekoladowa

Przygotowanie:

Masło stopić.

Ciasteczka zmiksować lub pokruszyć.

Dodać kakao i masło. Dokładnie wymieszać.

Formę natłuścić i wyłożyć papierem do pieczenia.

Wysypać ciasteczka, ugnieść, aby utworzyć rant z ciasta.

Schować go do lodówki.

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej.

Wymieszać z cukrem i wanilią, po czym delikatnie połączyć z serem.

Masę serową wylać na spód z ciasteczek.

Schłodzić aż masa stężeje – minimum 1 h.

Jeśli chcesz szybciej zjeść swoją tartę schładzaj ją w zamrażarce przez 30 minut.

Ciasto kroić gorącym nożem.

Podawać z bitą śmietaną lub cukrem pudrem.

tarta_czekoladowaedit:

dzieciaki za nią szaleją, ale nie tylko dzieciaki :)

Wygraj Wielką księgę z Wypiekami i bakalie

Pamiętacie konkurs Bakallandu organizowany po to aby internauci wspólnie stworzyli Wielką Księgę z wypiekami? Konkurs został rozstrzygnięty, a sama Księga została już wydrukowana. Dziś możecie stać się szczęśliwymi posiadaczami takiej oto księgi oraz zestawu chrupiących bakalii. Co wystarczy zrobić?

Wielka Księga z Wypiekami!

Zasada konkursu jest prosta:

Od dziś do 4 grudnia możecie, w komentarzu pod postem wpisywać odpowiedź na pytanie konkursowe. Szczęśliwego zwycięzcę obdaruję smacznym prezentem Mikołajkowym! Oto zadanie konkursowe:

Jakie jest Twoje ulubione świąteczne ciasto z bakaliami? Odpowiedź krótko uzasadnij.

Odpowiedź na pytanie musi zawierać mniej niż 500 znaków, maksymalnie 3-4 zdania.

Zwycięzcę wybiorę wśród komentujących osób które lubią bloga ANIA GOTUJE na facebooku.

Nagrodę wysyłam w ciągu dwóch dni roboczych, jedynie na terenie Polski.

Syrop piernikowy: do kawy, deserów i drinków

Hmmmm. Święta za pasem – zwiastują nam producenci napojów gazowanych, markety spożywcze i galerie handlowe. Ale czy święta na prawdę zaczną się za kilka dni? No, nie do końca, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby już teraz wybrać się na drobne zakupy. Rzekłabym nawet, że w dobrym tonie jest rychłe zaopatrzenie się w pierniki, przyprawy korzenne i miody. Gdy w trakcie takich zakupów chodzę po wspomnianej galerii i czuję zapach kawy z piernikowym syropem, czyli tak ostatnio popularne latte piernikowe lub pumpkin spice latte, z rozkoszą myślę o kubku takiej kawy. Jak mawiała Marylin Monroe pokusy są po to, żeby im ulegać więc… sącząc swoją piernikową kawę wpadłam na pomysł przygotowania domowego syropu. W końcu nie każdy ma pod domem Starbucksa czy Costa Coffie.

syrop-3-a

Domowy syrop piernikowy świetnie sprawdzi się do grzanego wina, piwa czy cydru, ale też herbaty, kawy i deserów. A z racji tego, że nie ma w składzie sztucznych barwników, wypełniaczy i aromatów świetnie sprawdzi się jako aromatyzujący dodatek dla maluchów.

Smacznego!

Składniki na ok. 600 ml syropu

350 ml wody
150 g cukru
150 g daktyli
2 laski cynamonu
30 g przyprawy do pierników
15 g cukru z wanilią lub 1 laska wanilii
2 łyżeczki mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonych goździków
1/2 łyżeczki mielonego anyżu

syrop piernikowy

Przygotowanie:

Do garnka wlać wodę.
Dodać resztę składników i zagotować.
Gotować 10 minut.
Po czym wyciągnąć laski cynamonu.
Zmiksować syrop.
Przecedzić przez sito lub nie, jeśli chcesz otrzymać syrop z miąższem daktyli.
Przelać do butelek.
Zimny syrop przechowywać do miesiąca w lodówce.
Jeżeli jest hermetycznie zamknięty ( na gorąco w wyparzonej butelce) ma trwałość nawet do roku.

Taki syrop jest idealnym pomysłem na prezent dla miłośnika piernika!

Gnocchi w sosie pomidorowym

Moja mama robi najlepsze kopytka na świecie. Nawet w Piekielnej Kuchni nie były takie smaczne! Sekretem kopytek mojej mamy jest jej tajemnicza praska do ziemniaków zamknięta w kredensie. Mama wyciąga ją z kredensu, przeciska przez nią jeszcze ciepłe ziemniaki a później, swoją dłonią czarodziejki stwarza kształtne kopytka. Ostatnio zmierzam coraz częściej ku kuchni włoskiej więc mamine kopytka postanowiłam wykonać w formie gnocchi. Gnocchi to kluseczki rolowane na desce widelcem. To dzięki niemu mają ten charakterystyczny dla nich wzór paseczków.

gnocchi w sosia pomidorowym

Gnocchi podaje się z różnymi dodatkami, wgniatając je do ciasta lub podając z okrasą. Ja przygotowałam dziś klasyczne kluseczki w sosie napoli – zwyczajnym sosem z pomidorami i świeżą bazylii. Właśnie teraz ziemniaki najlepiej nadają się do ich przygotowania. Do klusek wybieraj zawsze ciężkie, mączne ziemniaki. Buon appetito!

Gnocchi:

1 kg ziemniaków, mącznych
150 g mąki
1 łyżeczka soli
1 jajo

gnocchi

Przygotowanie:

Ziemniaki ugotować w mundurkach.
Obrać je od razu i przecisnąć przez praskę.

Przełożyć ziemniaki na wysypaną mąką stolnicę, wsypać resztę mąki, dodać sól i pieprz. Lekko wymieszać.

Zrobić w ziemniakach dołek, wlać roztrzepane jajo, szybko zagnieść ciasto (im krócej tym lepiej długie zagniatanie rozrzedza ciasto). Szybko uformować z ciasta wałki o grubości 3 cm. Po czym pokroić je w podłużne kluseczki 1-2 cm.

Gnocchi można gotować w formie kopytek lub rolować je naciskając widelcem, aby powstały wzorki.

Gotować w gorącej osolonej wodzie, 3 minuty od wypłynięcia.

Najsmaczniejsze są gdy chwilę odpoczną i lekko stwardnieją po ugotowaniu, wtedy najlepiej je odsmażać.

Sos:

800 ml pasatty pomidorowej
2 cebule
4 ząbki czosnku
1/2 pęczka świeżej bazylii
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
sól, pieprz
30 ml oliwy

Dodatkowo:

natka pietruszki
parmezan

Przygotowanie:

Cebulę i czosnek posiekać.
Rozgrzać oliwę, wrzucić na nią warzywa, posolić.
Smażyć aż będą złote.
Wlać gęsty przecier z pomidorów – pasattę.
Dusić 10 minut.
Doprawić.
Dodać posiekaną bazylię.
Sos wymieszać z gnocchi, podgrzać i podawać.
Gotowe danie posypać parmezanem i natką lub bazylią.

Spaghetti carbonara

Latem byłam we Włoszech. Kupiłam sobie wspaniałą książkę o tamtejszych makaronach. Pasta to podstawowy, bazowy produkt włoski. O ile w różnych rejonach kraju je się go z innym dodatkami, o tym opowiem w przyszłości o tyle pewne klasyczne receptury na dobre przeszły do naszych kuchni. Spaghetti carbonara to wspaniałe danie. Przygotowywany jest najczęściej z mąki durum i jaj (klasyczny zagniatany makaron jajeczny) lub samej mąki durum i wody (choć ja często wybieram razowy), żółtek, parmezanu i dużej ilości tłuczonego, świeżego pieprzu.

spaghetti razowe

Makaron z mąki pochodzącej z ekologicznych upraw i pełnego przemiału to wspaniałe źródło błonnika, białka i witamin. Taki makaron nie tuczy!

Co ciekawe, Włosi nie dodają do swojej carbonary śmietany. Pracując z różnymi kucharzami dostrzegłam jednak, że my Polacy uwielbiamy go jeść w kremowym śmietanowym sosie. Dlatego jeśli lubisz gdy makaron pokryty jest większą ilością sosu – żółtka roztrzep z 100 ml śmietany 30%. Kilka razy spotkałam się także z dodawaniem do sosu całych jaj (nie w domu lecz w restauracji) – wydaje mi się, że było to spowodowane brakiem pomysłu na wykorzystanie białek. Jeśli masz ochotę spróbować oryginalnej włoskiej pasty spaghetti carbonara, oto przepis.

spaghetti carbonara

Składniki na 2 porcje

200 g makaronu spaghetti
3 żółtka
80 g tartego parmezanu
1/2 łyżeczki tłuczonego pieprzu
natka pietruszki lub bazylia
sól morska
100 g boczku
1 łyżka oliwy

spaghetti carbonara

Przygotowanie:

W osolonej wodzie ugotować makaron, oczywiście al dente.
W międzyczasie pokroić boczek.
Przesmażyć kostki boczku na oliwie.
Gdy będą spieczone na patelnię przełożyć osączony makaron.
Przesmażyć go, dodać połowę startego parmezanu i wlać 100 ml wody z gotowania i przesmażyć przez minutę.
Wyłączyć gaz pod patelnią i niezwłocznie wlać do niego roztrzepane żółtka (na tym etapie dodaj do żółtek śmietanę, jeśli lubisz).
Energicznie wymieszać makaron, aby żółtka się ścięły.
Makaron przełożyć na talerze, posypać natką i resztą parmezanu.

11 listopada – Marcińska tradycja kulinarna – gęsina

Po wielu latach ugoru tradycja podawania w Polsce gęsiny ponownie Wraca do łask. Dzięki mediom i akcjom promocyjnym możemy na nowo odkrywać wspaniały smak tego mięsa w wielu restauracjach w całym kraju. Czytałam kiedyś o tym, że w  warszawskich kronikach towarowych znaleziono informacje o sprzedaży ogromnej skali sprzedaży gęsiny, który wyrażała się w tonach. W XVI i XVIII wieku byliśmy, jakby nie patrzeć gęsią potęgą. Dziś ponownie te hałaśliwe przedstawicielki hodowlanego ptactwa wracają na nasze stoły. Dorodną gęś można upiec w całości lub rozczłonkować i dusić w gęsim tłuszczu z dodatkiem czosnku i świeżych ziół – tymianku i rozmarynu oraz czerwonego wytrawnego wina. Jedzenie gęsiny to ogromna przyjemność. Ale czy gęsina ma konkretny wpływ na nasze zdrowie?

Pieczona gęś, Żr. Wp.pl

Gęsie mięso ma najwięcej więcej kalorii wśród przedstawicieli drobiu, ok. 300 w 100g mięsa ze skórką. Jeśli pozbędziemy się skórki w mięsie znajdziemy stosunkowo niedużo tłuszczu od 3-6%, podczas gdy mięso wieprzowe zawiera go od 7-30%. Jego najważniejszą cechą jest jednak bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin i łatwo przyswajalnego białka. Na świecie znane jest dobroczynne działanie mięsa z gęsi w profilaktyce schorzeń naczyniowo-sercowych, a jego działanie przeciw miażdzycowe poparte jest badaniami naukowymi. Według mnie gęsina poprawia samopoczucie, jest krucha, delikatna i rozgrzewająca, gęś na obiad to prawdziwa kulinarna uczta.

Warto również wspomnieć o działaniu gęsiego tłuszczu. O jego rozgrzewającym charakterze wiedziały już nasze babki, smarując nim plecy osobie przeziębionej. Dodając do jako okrasę do placków, ziemniaków czy klusek zapewniały całej rodzinie krzepkość i zdrowie. Gęsie i kacze smalce przechowywały przez całą zimę w glinianych kamionkowych naczyniach dzięki czemu były świeże i smaczne, Uważam, że korzystanie z domowego lecznictwa jest wspaniałym pomysłem na kultywowanie rodzimych tradycji. Dlatego jeśli często się zaziębiasz – zacznij jeść gęsinę! Święto niepodległości – 11 listopada – łączy w sobie wiele kulinarnych i narodowych tradycji.  Warto kultywować je zawsze pamiętając o naszych korzeniach. Celebrując 11go listopada nie można zapomnieć o świętym Marcinie, który to właśnie z gęsiną jest kojarzony. Imieniny świętego Marcina od zawsze wiążą się z podawaniem gęsiny. Jak to się stało, że włoski święty stał się tak popularny w Polsce?

Św. Marcin, źr. jedlownik.pl

Święty Marcin – żołnierz, który został świętym

Urodzony w Panonii na Węgrzech, w wieku 17 lat wraz z rodzicami wyemigrował do Włoch. Został tam powołany do służby w rzymskim legionie. Jako legionista zawsze walczył pod znakiem krzyża, niosąc go przed sobą w formie wota.  To właśnie święty Marcin rozdarł swój płaszcz i podzielił się nim z włóczęgą. Po zwolnieniu ze służby wojskowej Marcin postanowił zostać mnichem. Jego dobroć i zaangażowanie w pomoc  okolicznym mieszkańcom zyskały mu sympatię i uznanie ludności. Niestety, mimo to  iż unikał zaszczytów kościelnych, jako osoba godna i pełna dobroci, został wybrany na biskupa Tours. Jak głoszą legendy pokorny Marcin nie chciał przyjąć zaszczytu. Pościł i ukrywał się przed kapłanami którzy go szukali. Unikając ich schował się do kurnika z gęsiami, które swoim gęganiem zdradziły jego kryjówkę. Święty Marcin został więc biskupem Tours i nadal pomagal biednym. Według innej z legend rzymskie gęsi zajmowały  specjalne miejsce w lokalnej kulturze. Co więcej nie jadło się ich jak zwykłego ptactwa hodowlanego. Kiedy jednak w Rzymie zapanował dotkliwy głód, biskup poświęcił wszystkie czczone i uprzywilejowane ptaki aby nakarmić pieczonym ptactwem biednych. Stąd wzięło się wiele powiedzeń upamiętniających ten dzień, np. „Na św. Marcina gęś idzie do komina” czy „Na świętego Marcina najlepsza jest gęsina”. W szlacheckiej Polsce namiętnie hodowało się gęsi, a właśnie w listopadzie dzięki odkładaniu się w mięsie zimowego tłuszczyku były najsmaczniejsze. Rokrocznie, korzystając z darów ziemi, w dzień świętego Marcina piekło się więc gęś łącząc zwyczaje świeckie z kościelnymi. Zabobonni i bogaci mieszkańcy szlacheckich wsi spożywali przepyszne pieczenie ucztując przy suto zastawionym stole wierząc w dobrobyt nadchodzący z przyszłym rokiem.

Dziś, 97 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości celebrowanie jej uroczystym obiadem z pieczoną gęsią w roli głównej jest miłym i zdrowym urozmaiceniem codziennego menu. Zachęcam Cię abyś spędził/a ten czas w gronie rodziny, wspominając, naszą burzliwą narodowowyzwoleńczą przeszłość ale też bohaterstwo i waleczne czyny naszych przodków.

Jedzmy zdrowe mięso. Wybierajmy je świadomie i z pewnych hodowli. Smacznego!

Rogale świętomarcińskie

Jakiś czas temu byłam w Poznaniu. Oczywiście od razu pobiegłam do cukierni. Wybrałam taką, która wydała mi się tradycyjną, bez nadmiernego napuszenia z miłą obsługą starszych ekspedientek. Wszystko po to aby zjeść oryginalnego rogala marcińskiego z nadzieniem z białego maku, bakalii i orzechów. Jako, że to uczucie zostało wtedy legalnie skonsumowane, mogę się do niego przyznawać oficjalnie, co czynię z niniejszym wpisem – uwielbiam marcińskie rogale!

rogale_swietomarcinskie-9

Wersji samego przepisu jest bardzo dużo. Ja wdając się w dyskusję z Panią, która piekła rogale (tak wiem, mam sporo szczęścia, aby w cukierni akurat była osoba za wypieki odpowiedzialna) dowiedziałam się, że rogale składają się z ciasta półfrancuskiego, a farsz to biały mak, orzechy włoskie, migdały i skórka pomarańczowa. Ale żeby nie było łatwo, każda z cukierni strzeże swojej receptury na rogale marcińskie. Mało tego. Tylko nieliczne piekarnie produkują oryginalne rogale. Ich autentyczność potwierdza oznaczenie geograficzne (zgłoszone kilka lat temu przez grupę producentów rogali), które określa co następuje:

rogale_swietomarcinskie-10

Opis gotowego produktu: Rogal świętomarciński jest posmarowany pomadą i posypany rozdrobnionymi orzechami. Jego kształt zewnętrzny to półksiężyc, na przekroju jest owalny. Masa rogala wynosi od 200 do 250 g. Rogal wpisuje się w kwadrat o boku ok. 14 cm, jego wysokość w najgrubszym miejscu wynosi ok. 7 a szerokość ok. 10 cm. Powierzchnia skórki ma barwę ciemnozłocistą do jasnobrązowej, jako dekoracja używana jest biała pomada z posypką. Ciasto ma barwę kremową, a masa (nadzienie) jest beżowa – od jasno do ciemnobeżowej. Wypieczone ciasto jest elastyczne w dotyku, listkujące, na przekroju porowate z widocznymi warstwami. Bliżej środka zwoje ciasta przełożone są masą makową. W środku rogal wypełniony jest masą makową w odczuciu wilgotną. Smak i zapach charakterystyczne dla wyrobu pochodzą od zawartych w nim surowców – ciasta drożdżowego i masy makowej – słodki, lekko migdałowy.”

To bardzo konkretny opis tych ciastek stworzony przez producenta zgłaszającego jego recepturę do kręgu polskich smakołyków. Na pewno zastanawiasz się skąd wzięła się sama nazwa rogali? Oto dalszy ciąg historii opisywanej przez producentów.

Nazwa „rogal świętomarciński” jest nazwą używaną zwyczajowo dla określenia rogala wypiekanego w stolicy regionu Wielkopolski – Poznaniu oraz na znacznej części województwa wielkopolskiego. Nazwa rogala wywodzi się z tradycji kultywowanej na obszarze wypieku i spożywania na dzień Św. Marcina (11 listopada) rogali z charakterystycznym nadzieniem. Tradycja święta sięga XVI wieku i jest związana z uroczystym obchodzeniem zakończenia prac polowych w danym roku, które umownie obchodzono właśnie w dniu imienin Św. Marcina. Dzień Św. Marcina od wieków obchodzony był w Poznaniu szczególnie ze względu na fakt, że jednymi z głównych miejsc Poznania są kościół pod wezwaniem Św. Marcina istniejący już w momencie lokacji Poznania (1253 r.) oraz ulica Św. Marcin stanowiąca pozostałość po starej osadzie o nazwie Św. Marcin, która została włączona do Poznania pod koniec XVIII w. Pierwsze pisane wzmianki o wypieku na terenie Poznania i okolic specjalnych, wykwintnych rogali na dzień Św. Marcina – rogali świętomarcińskich pochodzą z 1852 roku. Tradycja wypieku rogali świętomarcińskich przetrwała do dziś dnia i jest ściśle kojarzona z obszarem stolicy Wielkopolski. „

Słyszałam kiedyś legendę dotyczącą tego iż proboszcz kościoła świętego Marcina zwykł był rozdawać najbiedniejszym parafianom słodkie makowe rogale.


https://www.minrol.gov.pl/content/download/45276/249364/version/1/file/rogal%20swietomarcinski%20wniosek.pdf

rogale_swietomarcinskie

Dotarłam do oryginalnej receptury, przekształcając ją odrobinę do przygotowywania w warunkach domowych. Wszystko po to abyś przepyszne rogale po to abyś przygotował/a je w domu. Przepis wymaga odrobiny zachodu i szczypty czasu. Zaręczam jednak, że minimum raz do roku warto je upiec. Postępowanie według przepisu znacznie ułatwi Ci ich przygotowanie. Zaczynamy!

PRZEPIS NA ROGALE ŚWIĘTOMARCIŃSKIE:

Ciasto półfrancuskie
Zaczyn:
40 g drożdży
50 g mąki
40 g cukru
100 ml mleka

oraz:

1 kg mąki (-40 g do zaczynu)
125 g masła
2 jajka i 1 żółtko
125 g cukru
5 g soli
300 ml mleka

Dodatkowo:
300 g masła

Nadzienie makowe:
500 g białego maku
450-500 g cukru
300 g okruchów z ciasta biszkoptowego lub herbatników
100 g masła
100 g migdałów
100 g orzechów włoskich
100 g rodzynek
100 g skórki pomarańczowej kandyzowanej
10 ml aromatu migdałowego lub 50 ml amaretto
4 jajka

Pomada:
1 białko
30 ml wody
400 g cukru pudru
100 g siekanych orzechów włoskich lub migdałów

rogale_swietomarcinskie-1

A oto biały mak. Gruboziarnisty i waniliowo-orzechowy w smaku.

Przygotowanie:

Ciasto półfrancuskie:

300 g masła włożyć do zamrażarki.

Zaczyn: drożdże wymieszać z cukrem. Dodać ciepłe mleko (35 stopni) i mąkę. Dokładnie wymieszać. Odstawić.

W tym czasie ubić jajka i żółtko z cukrem, a masło stopić.

Mąkę przesiać do miski. Dodać do niej sól, wymieszać i wlać zaczyn oraz ubite jajka.

Wyrabiać ciasto, wlewając masło w trzech turach. Za każdym razem wyrabiając aż ciasto wchłonie tłuszcz.

Ciasto odłożyć na 60 minut do wyrośnięcia. Przykryte lnianą ściereczką w ciepłym miejscu.

Masło zetrzeć na tarce i uformować z niego blok o grubości 3 cm i wymiarach 10×20 cm. Włożyć do lodówki.

Ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach 60 x 30 cm.

Na jego środku ułożyć blok masła, zwinąć płaty ciasta do środka po czym obrócić ciasto i wałkować je tak aby nie przerwać ciasta. Ciasto złożyć ponownie i schłodzić przez 30 minut. Najlepiej w zamrażarce.

Czynność potworzyć minimum 4 razy.

Dzięki czemu w cieście pojawią się takie oto warstwy:

rogale_swietomarcinskie-3

Po czym przełożyć do lodówki.

Nadzienie makowe:

Mak sparzyć wrzątkiem. Zalać wodą 1:1. Po czym gotować 30 minut. Odcedzić i zemleć trzy razy.

Migdały i orzechy namoczyć w osobnych miseczkach.

Rodzynki sparzyć i posiekać.

Migdały obrać (można użyć obranych) i zemleć z orzechami.

Masło stopić w garnku.

Dodać do niego zmielone orzechy, cukier i bakalie. Przesmażyć, aż cukier się stopi.

Następnie dodać do garnka mak.

Smażyć masę 10 minut, mieszając. Po czym dodać okruchy ciasta. Wymieszać i wlać amaretto i/lub aromat migdałowy.

Wystudzić.

Zimną masę makową wymieszać z jajami.

Ciasto podzielić na pół i rozwałkować na grubość 5-7mm w prostokącie o wymiarze 35×70 cm.

Ciąć na prostokąty o boku 12 cm, następnie na ukos na trójkąty.

rogale_swietomarcinskie-5

Nakładać nadzienie makowe, nacinać i zwijać rogale.

Układać je na blachach z papierem do pieczenia.

Wysmarować jajkiem wymieszanym z 2 łyżkami mleka, przez co będą złoto pomarańczowe.

Piec w 190 stopniach przez 25 minut.

rogale_swietomarcinskie-6

Składniki pomady wymieszać i wysmarować nią lekko wystudzone rogale.

Posypać posiekanymi orzechami.

Podawać.

Wspaniały rogal marciński

Wspaniały rogal marciński

 

Makowiec ucierany

Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że ucierany makowiec to ciasto wyjątkowe, bezapelacyjnie wprowadzające w świąteczny nastrój. Jeśli masz takie wątpliwości to czytasz tego bloga w odpowiednim momencie. Dla mnie najważniejsze jest aby ciasta, które piekę zawsze były pyszne, aromatyczne i proste w przygotowaniu. Moje ciasto ucierane przygotujesz tak na prawdę w kilka chwil a możesz dodać do niego wszystkie ulubione dodatki.  Wspaniałe jest też to, że jedyną dekoracją jaka mu wystarczy jest rustykalne oprószenie cukrem pudrem. Fanatykom zdrowotności polecam trzcinowy.

Ciasto ucierane z makiem

Wyobraź sobie świat wypieków niebanalnych, łatwych i smacznych o istnieniu którego nie miałaś/eś pojęcia. To właśnie ten moment, w którym wprowadzam Cię do niego, trzymając za rękę i opisując jak mają wyglądać Twoje kolejne kroki.

Ania Pastuszka

Ciasto jest kremowe, wyraźnie maślane i aromatyczne. Wyczuwa się w nim aromat amaretto (możesz użyć aromatu lub esencji migdałowej) i bakalii. Idealnie sprawdzi się na przyjęcie ale też spotkanie z przyjaciółmi. Według mnie najlepszą nazwą dla tego ciasta jest Słodka Poppy i tak też możesz ją tytułować, toż to prawdziwa dama, prawdziwa słodka królowa.

Ania Pastuszka

Składniki:

forma o średnicy 23 cm
3 jaja „L”, najlepiej zerówki ( 4 „M”)
160 g masła
300 g mąki tortowej (1 3/4 szklanki)
160 g szklanki cukru (3/4 szklanki)
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka cukru z wanilią
400 g masy makowej
3 łyżki amaretto
50 g rodzynek
40 g migdałów
cukier puder

Ania Pastuszka

Przygotowanie:

Miękkie masło ubić z cukrem (najlepiej drobnym) i cukrem waniliowym.
Do utartego masła dodawać po jajku i miksować aż do połączenia się mas.
Dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, przesiewając ją przez sito.
Wmieszać do masy. Jeśli jest za gęsta i ciężko mieszać ją łyżką dodać 3 łyżki mleka.
3/4 ciasta wyłożyć do wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia formy.
Rodzynki sparzyć i dodać do reszty ciasta. Dodać także posiekane migdały, amaretto i masę makową.
Dokładnie wymieszać z ciastem i wyłożyć na białą masę.
Masy zgrabnie wymieszać, zbierając ciasto od dołu do góry aby powstała „zebra”.
Piec 45 minut w 180 stopniach, góra-dół, po 40 sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone, jeśli tak można je wyjąć z pieca wcześniej.
Gorące wyjąć i wystudzić na kratce.
Obsypać cukrem pudrem i podawać.

ania_ciasto_db